Szczęście lubi być w parze z wysiłkiem

Co łączy szczęście i wysiłek?

– Satysfakcja jest tam gdzie jest wysiłek – tak napisałam na czacie Ewie, po tym jak doniosła, że samodzielnie pomalowała mieszkanie. Bardzo mocno słowami chciałam uhonorować to, że porwała się na coś – co mnie przerosłoby na etapie wymyślania dla siebie takiego przedsięwzięcia. Napisanie tego przyszło mi z taką łatwością jakby to była najbardziej oczywista prawda – po czym mocno zbystrzałam jak dotarły do mnie moje własne słowa – Satysfakcja jest tam gdzie jest wysiłek.

Gdzie tu jest sens pomyślałam? Przecież w zasadniczej kwestii to właśnie przed wysiłkiem całościowo wzbrania się mój organizm. A sposobów ma wiele – większość skutecznych. Jak tylko na widnokręgu pojawia się trudność – równolegle potrafię odczuwać zmęczenie, osłabienie, głód, senność – tak!!! Szczególnie ta ostatnia przypadłość – senność – rozwiązuje wiele moich kwestii. Senność jest mocnym dyktatorem – bo czasem odwodzi nawet od głodu. Piszę o tym by przybliżyć Wam jak silne są moje mechanizmy obronne. Jednak wszystkie niedogodności są niczym względem satysfakcji jaką może przynieść coś co przyjdzie nam zrobić z wysiłkiem. Coś do czego będzie trzeba się przemóc. Coś co będzie trudne i będzie wymagało od nas zaangażowania.

Brzmi ciut nielogicznie – Fakt. Ale tylko na pierwszy rzut oka. Jednak możliwość delektowania się zadowoleniem z siebie – bezcenna. Dlatego staję się orędownikiem wysiłku. Będę namawiać siebie i Was do tego by nie iść na skróty. Jeżeli nie chcesz przeżyć życia w nudzie – to zapominamy o robieniu rzeczy łatwych i znanych. Od dziś podnosimy poprzeczkę. Na tyle wysoko by wiedzieć, że za pierwszym razem nie przeskoczymy. Baaa – fajnie będzie jak nie będziemy nawet wiedzieć jak za bardzo się za ten skok zabrać. Ale od czego mamy mózg? Poszukamy, pokombinujemy, posprawdzamy. Będzie ciekawie – zobaczysz. Nie wyjdzie za pierwszym razem – super. Znaczy się – naprawdę wyzwanie sobie postawiliśmy. Jeżeli się zmęczymy, jeżeli uda nam się zaangażować w proces całą sobą – to nagroda na nas czeka murowana.

Satysfakcja z siebie – jest czymś niezmiernie miłym ale też budującym. Wpływa na poczucie naszej wartości ale też umacnia nas w przekonaniu sprawczości i buduje/ wzmacnia w nas przekonanie, że choćby nie wiadomo co – to damy sobie radę. Bo mamy głowę na karku – a mamy, prawda???

Więc co? Gotowa/y na radość płynącą z satysfakcji? Gotowa/y na szczęście? Jeżeli tak to zakasujemy rękawy. Co dziś trudnego zrobisz? A w tym tygodniu? Ale pamiętaj by zacząć od dziś. Ja pierwsze trofeum odbieram już za to, że oparłam się lenistwu i nie dałam się Morfeuszowi zatrzymać w łóżku rano. A teraz w tym momencie czuję jak wędruje ciepło po mojej klatce piersiowej, układając niesfornie litery w ciąg, który może będzie miał dla Ciebie sens? Oparłam się nawoływaniom kanapy, weekendowi, który wmawiał mi, że się jeszcze nie skończył i na napisanie tego posta przyjdzie czas. I upewniam się, że właśnie te momenty mogę nazwać szczęściem. A czyż nie tego nieustannie szukamy? Zatem ruszając po szczęście może nie warto iść na łatwiznę?

Co myślisz? Pochwal się co Ty przezwyciężyłaś/ przezwyciężyłeś.

O innych sposobach na szczęście przeczytasz tu: 

O tym by rozglądać się za szczęściem wokół przeczytasz tu: 

 

Szczęście lubi być w parze z wysiłkiem Szczęście lubi być w parze z wysiłkiemSzczęście lubi być w parze z wysiłkiemSzczęście lubi być w parze z wysiłkiem Szczęście lubi być w parze z wysiłkiemSzczęście lubi być w parze z wysiłkiem Szczęście lubi być w parze z wysiłkiemSzczęście lubi być w parze z wysiłkiem Szczęście lubi być w parze z wysiłkiemSzczęście lubi być w parze z wysiłkiem Szczęście lubi być w parze z wysiłkiem Szczęście lubi być w parze z wysiłkiemSzczęście lubi być w parze z wysiłkiem