wyrzeczenia

Kara pieniężna za nadwagę – dobiegły mnie słowa i nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. W pierwszej chwili rozbawił mnie ten tekst – bo temat wagi jest u mnie wiecznie żywy i w tej sekundzie zobaczyłam siebie jako zadłużonego bankruta. Ale zaraz poczułam przerażenie bo wyczytywane wagi były rodem z mojej listy postanowień noworocznych. I nie o odchudzaniu dziś tu będzie mowa ale o pasjach i związanych z tym wyrzeczeniach. Ale od początku… Jest niedziela. Wygrzewam twarz w letnich promieniach słońca, które zniesmaczone wizją szkoły z trudem przedzierają się przez ciężkie, nisko wiszące chmury. Zachwycam się końmi, ich umaszczeniem, ich wrodzonym pięknem. Komplementami odprowadzam drobnych jak nastolatkowie, kolorowo ubranych dżokejów do boksów startowych. Zazdrosne myśli podpowiadają, że życie pełne pasji jest perfekcyjne. Tak widzę tych, którzy zdecydowali się oddać miłości do koni i spędzać z nimi całe dnie na treningach.

KARA PIENIĘŻNA ZA NADWAGĘ – to słowa spikera wyścigowego, które wyrywają mnie brutalnie z atmosfery zachwytu jakiemu się błogo oddałam. Ale też mocno przemawiają do mojej wyobraźni. Właśnie pojmuję, że pasja to też wyrzeczenia. W imię miłości do koni dżokeje poświęcają wiele godzin treningów by potem na stojąco w strzemionach przez blisko dwa kilometry szaleńczego galopu pracować razem z koniem zmierzając do zwycięstwa. I to brzmi świetnie. Ale ja właśnie zobaczyłam też te wszystkie niedopuszczalne dla dżokeja momenty, który nie może tak jak ja w każdym momencie dnia zarzucić swojej diety, oddać się pokusom. Musi trzymać swoją dziecięco-piórkową wagę.

I tak właśnie jest, że to co na ogół my widzimy to splendor wygranej, rundy honorowe na oczach widzów, podium, medale i radość z życia pasją. Jednak nie możemy zapominać, że każda pasja, którą traktujemy poważnie a nie tylko hobbistycznie ma też drugą stronę… drugą stronę medalu. Tę, której często nie bierzemy pod uwagę. Szczególnie jeżeli myślimy o tym, by nasza pasja stała się naszym sposobem na życie i pracę. Lubimy powtarzać za Konfucjuszem „Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu”. I wszystko prawda, tylko, że jak pojawia się pierwsza konieczność wyrzeczeń – dopada nas rozczarowanie. Przecież miało być tylko cudownie. Wizję pasji mieliśmy inną.

No właśnie – warto się zabezpieczyć przed tą pułapką i zawczasu zastanowić się jakie wyrzeczenia będziemy zdolni ponieść by realizować nasze pasje, spełniać nasze marzenia. Na przykładzie dżokejów uderzyło mnie to bardzo mocno – bo trzymanie tak niskiej wagi do jakiej nie udaje mi się zejść od czasów mojego pierwszego wejścia na wagę– byłoby dla mnie niemożliwym wyrzeczeniem. Jest to niedogodność jakiej mój cały organizm już na poziomie myśli nie jest w stanie zaakceptować.

Dlatego czasami warto się zastanowić zanim naszą pasję zamienimy w pracę, a potem stanie się ona horrorem co jesteśmy w stanie dla niej poświęcić. W przeciwnym razie – możemy pozostać przy czerpaniu przyjemności z hobby.

Jedno jest pewne – ja dżokejem bym być nie mogła.

wyrzeczenia wyrzeczenia wyrzeczenia wyrzeczenia wyrzeczenia

 

Zdjęcia oczywiście nie pochodzą z wyścigów a z zawodów mojej córki. Ale koń to koń:))