Szczęście. Radość. Spokój. Przewija się to w życzeniach noworocznych, urodzinowych, imieninowych i przy każdej okazji kiedy komuś dobrze życzymy.

Tylko dlaczego tak mało czasu poświęcamy na to by korzystać i przeżywać to nasze Szczęście, Radość i Spokój?

Podobno w każdej trudnej sytuacji można znaleźć dobre strony. Wyciągnąć lekcje. Wynieść coś na przyszłość. Więc dlaczego nie idzie nam tak dobrze (jak na przykład narzekanie) wyciskanie szczęścia z każdej minuty życia? Dlaczego?

Moja teoria brzmi tak: Bo nie mamy takiego nawyku. Nie nauczyliśmy się patrzeć na życie łapczywie, z ciekawością. Przesiąknęliśmy narzekaniem na tyle, by już nie widzieć jak sprawnie posługujemy się nim w codzienności.

Dlatego proponuję nam 30-dniowe wyzwanie. Tak by zanim wpadniemy w wir realizacji postanowień noworocznych i odhaczania kolejnych kroków zbliżających nas do osiągnięcia celów – wyrobić sobie nawyk – minimum 15 minut tylko dla siebie. Będę podsuwać pomysły na te 15 minut.

Ważne by potraktować to jako wyzwanie. By codziennie znaleźć odrobinę czasu dla siebie. W ten sposób nawyk szczęścia ma szansę pozostać z nami na dłużej. Bo jestem zdecydowaną orędowniczką przekonania, że pokochanie siebie jest najlepszą inwestycją życia. WIĘCEJ O TYM TUTAJ.   A można tego dokonać poświęcając sobie czas. Jednocześnie wierzę, że któraś z aktywności spodoba Ci się na tyle, że zostanie z Tobą na zawsze.

To jak? Zaczynamy?

Dzień 1:

Oddychaj. Medytuj. Poświęć dzisiejsze 15 minut na bycie ze sobą w medytacji. Oczywiście po jednym razie nie zauważysz jakichś spektakularnych zmian. Jednak wierzę, że masz szansę polubić ten czas. Jeżeli Ci się spodoba to naukowcy dowiedli, że regularna medytacja ma pozytywny wpływ na nasz mózg a co za tym idzie jest w stanie poprawić jakość naszego życia.

Jak?

  1. Dowiedziono, że u osób medytujących zmienia się objętość istoty szarej w mózgu zwiększając nasze możliwości koncentracji. Wydłuży się czas kiedy potrafimy działać w skupieniu. Łatwiej przyjdzie nam nauka nowych rzeczy. A to poprawi naszą produktywność (to chyba kuszące w świetle postanowień noworocznych).
  2. Poprawiając nasz nastrój. Medytacja okazuje się często skutecznym sposobem w walce z atakami paniki czy przy depresji, które charakteryzuje wzmożona aktywność układu nerwowego. Zatem dzięki medytacji możemy poprawić chemię naszego mózgu – czyż to nie wspaniała wiadomość?
  3. Redukując stres. Już z uwagi na to medytacja powinna być obowiązkowa. Nasze czasy charakteryzuje niewielki stres ale za to codzienny. Taki, którego nie jesteśmy w stanie na bieżąco rozładowywać. No chyba, że medytujemy. To wtedy też nasz stan gotowości do stresu będzie mniej wrażliwy.
  4. Poprawiając odporność organizmu. W zdrowym ciele zdrowy duch:)

Myślę, że te pozytywy są wystarczające byś zaczął/ zaczęła / powrócił/powróciła / kontynuował/ kontynuowała medytację.

Ja medytuję nieregularnie. Przyznaję się. I chcę to zmienić. Bo widzę, że te okresy kiedy znajduję czas na medytację są lepsze. Przypadek?

Osobiście doświadczam realnej przyjemności z czasu który poświęcam na wyciszenie. Jednak początki wcale mnie nie zauroczyły. I koniecznie chcę Ci dać znać o nich by ewentualnie uchronić Cię przed zniechęceniem. Otóż -gdy pełna oczekiwań zasiadłam do mojej pierwszej medytacji okazała się ona być odwrotnością tego co zakładałam. (Popełniłam pierwszy poważny błąd dotyczący tego, że coś z góry już zakładałam). Otóż ja zakładałam, że moja medytacja będzie polegać na osiągnięciu stanu, w którym nie będą pojawiać się żadne myśli. Że osiągnę poczucie spokoju, równowagi. Że będzie mi przyjemnie. A tymczasem pierwsza (kolejne też) medytacja czułam jak uruchomiła spust ze wszystkimi niechcianymi myślami, głupimi myślami, nierealnymi wyobrażeniami bez związku z rzeczywistością. Jedyne co czułam to frustrację oraz irytację. Doszłam do wniosku, który zawsze miewałam pod ręką, gotowy do użycia – że tego też nie potrafię.

Ale ciągnęło mnie bardzo w kierunku poznania siebie. Obserwowania siebie. I na szczęście się nie poddałam. Z pomocą przyszła – koncentracja na oddechu. Dzięki temu byłam w stanie ukierunkować uwagę. Duże postępy wykonałam z aplikacją Headspace. Głos lektora (notabene świetny) przeprowadza przez cały proces. Nawołuje do powrotów jak nasze myśli zagalopują.

Bo to się zdarza. Np. W ramach koncentracji na oddechu należy liczyć oddechy do 10 i potem od początku. Ileż to razy łapałam się na 43, 44, 45…..

Teraz jestem na etapie, że coraz sprawniej przyłapuję się na przychodzących do mnie myślach. Pozwalam im przejść. Patrzę na nie z zewnątrz. Z pozycji obserwatora. Nie wchodzę w interakcję z nimi. No dobra…. Wciąż się staram.… Ta technika ma na celu nauczyć nas uważności na codzień. By pojawiające się myśli nie dyktowały nam naszego zachowania. Tylko by mieć możliwość wyboru co chcę z daną myślą zrobić. Jeżeli mi nie służy – to może dać jej pójść przed siebie..?? – zamiast przygarniać ją jako część siebie i czuć osłabienie jak również dostrajać nastrój do tej myśli.?? – Jak Ci się widzi by posiąść taką umiejętność? Panowania nad emocjami?

Temat medytacji jest niezwykle szeroki. I technik jest całe mnóstwo. Uważam że naczelną zasadą jaka powinna przyświecać to to, by czas ten służył uspokojeniu naszego umysłu, wyciszeniu a dzięki temu wzbogaceniu życia wewnętrznego jako nowej jakości kontaktu ze sobą. Nic do tego nie jest potrzebne. Tylko czas. Można zaczynać od 5 minut dziennie. Przy całej gamie korzyści – spróbuj mnie przekonać, że nie znajdziesz tych 5 minut.

Jak zacząć medytować?

Wybierz coś na czym można skupić uwagę podczas medytacji. Najpopularniejszy jest oddech. Ale mogą to być powtarzane słowa (mantry). Samodzielnie zadecyduj na czym chcesz skupić uwagę. (Dla mnie to było ułatwieniem dlatego polecam by od tego zaczynać).

Kiedy zauważysz, że myślisz o czymś konkretnym- wracasz do do oddechu/mantry. Jak opanujesz pracę z oddechem/ mantrą to kolejnym krokiem jest samo obserwowanie myśli. Stanie z boku i patrzenie jak się pojawiają i odchodzą. Zadaniem jest ignorowanie pojawiających się doznań i treści tych myśli. Obserwujesz tylko, że się pojawiły. I dajesz im odejść. Nie dajesz się wciągnąć w żaden monolog wewnętrzny:), w żadną polemikę z myślami, nie oceniasz, nie tworzysz planów – jednym słowem – NIE MYŚLISZ. Akceptujesz je takimi jakie są. Myśli to nie Ty.

Powodzenia!

Aplikacje do pobrania:

Headspace 

Calm

Insight timer