poczucie własnej wartości

Gdy obserwuję swoich znajomych, gdy z nimi szczerze rozmawiam – to śmiało mogę powiedzieć, że na co dzień zżera nas ta sama plaga[1]. Plaga związana z brakiem wiary w siebie. Plaga dotycząca braku poczucia własnej wartości.

Dlatego to wciąż szukamy sposobów by podnosić swoje kompetencje. Gonimy za coraz to nowszymi, coraz bardziej wywindowanymi celami, wciąż podnosimy poprzeczkę. Porównujemy się do innych, widząc jak mamy mało, ile nam brakuje. Rozpalamy chęć do posiadania coraz to większej ilości, droższych rzeczy, które zaświadczą, że jesteśmy wartościowi i będą mogły nam zagwarantować, że jest to właściwy moment do uwierzenia w siebie, w swoją wartość. Sama oddałam się tej pogoni. Ambicja nakazywała mi nie poddawać się. By nie stać w miejscu wciąż szukałam nowych pomysłów na to by nie zostać w tyle. Jednak im szybciej biegłam tym punkt, który goniłam – oddalał się.

Pojawiały się nowe kryteria, nowe wytyczne, nowe cele. Wciąż na horyzoncie. Nigdy w zasięgu ręki. Więc biegłam jeszcze szybciej. Z perspektywy czasu widzę, że biegłam w nierozerwalnym tandemie. Przeczucie, że to wszystko mnie przerasta biegło o jeden krok przede mną i szeptem podpowiadało, że jestem niewystarczająco dobra by temu wszystkiemu podołać. Nawet nie macie pojęcia jak łatwo jest znajdować dowody na swoje przekonania. Słyszałam „nie dam rady” – i bach! Dawałam radę by to udowodnić światu. I tak to się utwierdzałam w swojej niemożności. Prawdziwy smutek zakrywałam wszelkimi dostępnymi wytłumaczeniami porażek. Przecież porażka to cenne źródło doświadczeń, lekcje na przyszłość, cytryny na lemoniadę. Sęk w tym, że sama w to nie wierzyłam. Bo nie wierzyłam w siebie.

Ile razy słyszeliście?

„Nawet jeśli upadłeś już siedem razy, wstań ósmy raz. Bo w końcu się uda.” I zawsze jest historia składającą się z 2 części: Pierwszej – niezbyt chlubnej i drugiej wznoszącej, która ma dać nam kopa i pokazać, że z miejsca w którym jesteśmy można się przedostać do miejsca w którym być chcemy.

Ja czuję, że w chwili obecnej jestem na łączniku tych dwóch części historii. Zatrzymałam się w wyścigu. Musiałam się wyciszyć, wyrównać oddech i spojrzeć w siebie. Dać sobie chwilę na pobycie ze sobą. Następnie malutki krok w kierunku realizacji swoich marzeń, wykonany pomimo lęku dał mi siłę. Dał mi wiarę w siebie, której się nie spodziewałam. Przede wszystkim po raz pierwszy patrzę na siebie jako na osobę, która ma możliwość się rozwijać. Czyli to w jakim punkcie dziś zaczynam – nie definiuje mnie na wieczność. Czyli zaczynając dziś – nie muszę być w tym idealna. Perfekcyjna. Mogę dać sobie czas na naukę. Dla Ciebie brzmi to jak oczywisty banał? To super. Bo dla mnie tak nie było. Dziś wierzę, że robiąc to co lubię – będę się rozwijać, z czasem będę coraz lepsza, mam czas by nad tym pracować.

TO jest zupełnie inne podejście od tego – gdzie ruszałam z czymś, uznawałam, że idzie mi kiepsko, przyznawałam sobie rację, że jestem do niczego i zwijałam interes.

Widzisz różnicę?

Znalazłszy spokój ducha w sobie, kiełkującą wiarę w siebie jestem w końcu w stanie prawdziwie uwierzyć, że te porażki miały sens. I widzę w nich naprawdę pozytyw: a mianowicie stanowią solidną bazę wiedzy tego – jak to jest próbować, jak smakuje to, że nie wychodzi, jak to jest gnać na oślep byleby do przodu. Moim marzeniem jest by na bazie swoich doświadczeń pomagać innym wychodzić z impasu, wspierać w rozwoju.

By móc swoją historią służyć za inspirację. By tak było – muszę dopisać drugą część swojej historii. Na pierwszą zgromadziłam już aż nadto materiału.

A jak jest z Tobą? Może też masz 30, 40 lat, marzenia i mnóstwo blokad by wierzyć, że Tobie się uda. Jeżeli masz podobnie to może też czas uznać, że pierwszą część swojej historii masz za sobą. I może przyłączysz się do mnie by pisać drugą?

Moja druga część tej historii zaczyna się tym, że bardzo uważnie przyglądam się temu co ja potrzebuję, co jest moje, co mnie cieszy. Przyglądam się sobie, uczę się ufać swoim emocjom. To one nadają kierunek moim działaniom. Ale też daję sobie czas by rozwijać się w tym co lubię i chcę robić.

A jak zaczyna się Twoja druga część historii? Może już ją piszesz i zechcesz się podzielić doświadczeniem?

[1] plaga trudne do opanowania niekorzystne zjawisko, szybko szerzące się

poczucie własnej wartości poczucie własnej wartości poczucie własnej wartościpoczucie własnej wartości