zdrowy styl życia

Rozpoczynam zdrowy styl życia. Tym samym na początek mówię – Dość. I będę stanowcza jak nigdy dotąd. Dość diet. Dość odchudzania. Dość jednodniowych wyjść na siłownie. Dość 3 godzinnych ćwiczeń do upadłego po dwuletniej przerwie. Moja specjalność to zabrać się za coś na maksa, zrobić niewyobrażalnie dużo w krótkim czasie i w przemęczeniu zarzucić temat. Więc jak zaczynałam biegać to zazwyczaj jak już wybiegłam to trudno mi było wrócić do domu. –Czułam jak złapałam bakcyla, że nic tylko snułam już plany o maratonach, nawet tych zagranicznych, bieganiu w górach – i czułam jak nogi same mnie niosą. Tak niosły, że kolejny tydzień ja nie byłam w stanie unieść ich – a tydzień to wystarczająco długo by moje plany się przedawniły. Zresztą regeneracja – ponad wszystko. Czasami przeciągała się w lata.

Bywały też krótsze zrywy. Kończyły się w Decathlonie czy InterSporcie. Ale nikt nie mógł mi zarzucić, że nie mam stroju na czasie. Jeżeli chodzi o wyposażenie to zdążyłam uzbierać już ekwipunek do jogi, tenisa, badmintona, roweru, indoorcycling, nurkowania. Jakby zsumować czas spędzony na uprawianiu tych sportów – to myślę, że powinnam dobić do 7 godzin. Będąc przy liczbach – jestem przygotowana do pomiaru kroków, tętna, kalorii itp.

Czy czujecie w jak dobrej kondycji jestem? No właśnie…

Czy ktoś mi uwierzy, że ja nigdy wcześniej nie myślałam o zdrowiu tylko zawsze o odchudzaniu?

Wszystko co wiązało się z jedzeniem i ruchem – miało prowadzić do schudnięcia. Pazerna na to chudnięcie byłam zawsze tak samo mocno jak na jedzenie. Stąd wszystkie diety restrykcyjne wyczerpywały moje siły i wolę na długie miesiące – do czasu aż nadrobiłam wszystko z nawiązką. Dopiero wtedy mogłam znowu pomyśleć o kolejnym zrywie dietetycznym. Przeszłam przez diety geograficzne (śródziemnomorska, kopenhaska), przeszłam przez diety kolorystyczne – jadłam na czerwono, zielono.

Mam na koncie tydzień jedzenia pszenicy (tylko pszenicy) – to było dawno, dawno temu – kiedy nikt nie słyszał, żeby jej nie jeść. Na Dunkanie dużo straciłam kilogramów i włosów. Mam książki by jeść tylko roślinnie, mam też takie, że tylko paleo da mi zdrowie, mam takie co mówią nie jeść do 12-ej, mam takie by jeść tylko do 12-ej. Tak czy inaczej – jestem przygotowana na każdą zachciankę dietetyczną.

Ale…. To co zmieniam na wstępie to założenie. Teraz zachciało mi się zdrowia. Wreszcie zmądrzałam.

Więc jakie mam plany?

Otóż mam zamiar wprowadzać zmiany zgodnie ze zdobytą wiedzą na temat faz i etapów zmiany.

Wiedząc jakie są trudności zarezerwowane dla konkretnej fazy zmiany postaram się nie popełniać klasycznych błędów jakie robiłam do tej pory. I ku pokrzepieniu powiem, że ten model zakłada, że się potkniemy, że zawalimy nasz plan, że może się to nie udać od razu. Więc na wstępie już wzbudza moje zaufanie, że nie jest odrealniony – tylko uwzględnia słabości człowieka. Bo jak to jest z silną wolą to każdy ma zdanie na temat swojej. Ja swojej nie postrzegam w kategoriach wybitnie silnych:).

A niejaki Baumaister mówi, że pokłady naszej silnej woli są wyczerpywalne – i zużywając ją mamy jej coraz mniej. Ale na szczęście – źródła jej są odnawialneJ) więc jeżeli rozsądnie podejdziemy do tematu to mamy szansę zmiany dokonać. Jeżeli jeszcze ktoś ma ochotę na zdrowie to daję znać, że na blogu, vlogu będzie się działo i kulinarnie i sportowo.

Czy jest wśród moich czytelników ktoś kto ma podobnie? Kto chce zacząć zdrowo żyć?

Dajcie mi znać jakie są Wasze największe problemy związane z utrzymaniem zdrowego trybu życia? A może wcale nie chcecie żyć zdrowo? A może też chcecie tylko schudnąć? Dawajcie mi znać proszę w komentarzach – a razem będziemy pokonywać wszelkie trudności.

 

zdrowy styl życia zdrowy styl życia zdrowy styl życia