Drogi Roku 2019, Napiszę Ci jakie są moje Postanowienia Noworoczne. Melduję, że jestem gotowa wejść na wyższy poziom mojego życia i uwolnić mój potencjał.

Jakoś zauważyłam, że w zwyczaju miewam zacinanie się. A mianowicie idzie mi dobrze, dobrze i nagle staję. Niczym w stuporze, zamrożona w czasie przyglądam się z rozpaczą dotychczasowym osiągnięciom. Nie ma tu miejsca na oklaski, nie ma tu miejsca na życzliwe słowo od siebie dla siebie. Dlaczego? Bo widzę tylko co przede mną. I widzę horyzont. Ale bardzo niewyraźnie. I wciąż mi się wydaje, że jest on tak samo daleko jak zaczynałam. Znacie to uczucie? Gdy czujecie zmęczenie, trud włożonego wysiłku, gdy czujecie, że zrobiliście wszystko co mogliście na tyle na ile umieliście ale marzenia są wciąż zawieszone na linii horyzontu?

I robiąc podsumowanie roku 2018, który był trudnym dla mnie rokiem ale też mam nadzieję przełomowym – kurczowo uchwyciłam się tego co dzieli mnie od wymarzonej przyszłości.

To stało się przepustką dla lawiny nieprzyjemnych emocji, które rozpoczęły marsz przez moją głową niosąc sztandary „można było zrobić więcej” „lepiej” szybciej” ładniej mądrzej, sprytniej.

To natomiast szybko zaskutkowało odpaleniem dopiero co uciszonego monologu – “jesteś do niczego”, “niewiele Ci się uda”, “wyszło jak zawsze”, “jesteś świetna w gadaniu i w planowaniu ale nic nie potrafisz”.

Ale STOP.

Przecież tyle czasu już rozprawiałam się z tym nic nie wnoszącym monologiem, już na tyle sposobów udowodniłam sobie jego nieprawdziwość, już pożegnałam się z nim na zawsze – a tu wrócił w jednej chwili. Bez specjalnego zaproszenia. Wyrósł i stanął przede mną – jakby nigdy nie został wyproszony z mojej głowy.

Ale jednak coś się zmieniło. Jednak zmniejszyłam dystans do swoich marzeń, celów – bo już nie daję się uwieść tym nic nie wnoszącym, użalającym się nad sobą tekstom. Już nie skorzystam z wygody jaką niosą za sobą – pozwalając oddać się bezradności. Skorzystać z mandatu ofiary do tego by móc zasłonić się własnym nieszczęściem.

Natomiast, to, że jestem bliżej celu zamanifestuję w ten sposób, że zbieram się po raz kolejny w garść, zostawiam w tyle monolog, który jeszcze nie wywietrzał jak widać z mojej głowy i dźwigam się w nowy rok.

Nie jest łatwo. Ale (chyba) wiem już co skorygować. Bo ostatnie dni wykorzystałam na to by konstruktywnie zobaczyć co mogę zmienić, poprawić, lepiej ukierunkować. Oczywiście to nie zadzieje się jednego dnia (a mam takie zapędy by tego oczekiwać !!).

Z uwagi na okres w jakim piszę ten post – aż się ciśnie by napisać o tym jakie są moje postanowienia noworoczne. Jednak ich cechą charakterystyczną jest to, że przywoływane są one w tym okresie i tylko na chwilę. Jak również to, że co roku potrafią być te same bo nigdy nie zostaną zrealizowane.

(Tak na marginesie moje postanowienia noworoczne to schudnę i naczuę się perfekt angielskiego – ale przez 40 lat znudziło mi się już to powtarzać co roku te same postanowienia noworoczne).

Stąd ja nie o tym chciałam. Nie o takich postanowieniach a o planach, które są krokami przybliżającymi mnie do miejsca w którym chcę się znaleźć za lat 5. I tu przypominam moje ukochane stwierdzenie, że tak często „Przeceniamy to co możemy zrobić w rok ale nie doceniamy tego co możemy zrobić w 5 lat”.

Są to plany, które realizuję już od jakiegoś czasu, ale zmodyfikowane o to czego nauczyłam się w mijającym roku.

  1. Dalej chcę rozwijać swoje kanały – jednak wracając do założeń i korzeni, które przyświecały mi chcąc do Was pisać i mówić.
  2. Uruchomić szkolenia w tematyce pewności siebie – ktoś chętny? Ten temat nie daje mi już żyć. Bo tak bardzo chciałabym spotykać się z niesamowitymi Kobietami, dzielić się z nimi swoimi doświadczeniami, wiedzą, wspierać. Ale wrzucam sobie ciągle jakieś ALE. Jednak czuję, że chcę spróbować. Najwyżej się nie uda. To przynajmniej będę wiedziała, że to nie dla mnie. Chociaż w głębi serca czuję i liczę, że to będzie wspaniała przygoda. Bo szkolenie tworzą uczestnicy. Więc nie może się nie udać, prawda?

A co ma mi w tym pomóc?

Rok 2019 chcę uczynić rokiem mojej kreatywności. Chcę ją uwolnić – i dać jej zaszaleć. Podobno każdy w sobie ją ma. Jeżeli się jej doszukam w sobie – będę już pewna, że ma ją każdy. A chcę ją uwolnić poprzez ZAANGAŻOWANIE. To jest dla mnie słowo opisujące rok 2019. Wszystko co będę robić będę robić z największym zaangażowaniem. Czy to będzie gotowanie, sprzątanie, pisanie. Każdego ranka chcę przypominać sobie jak zaplanowałam dzisiejszy dzień. Otóż na każdy dzień zaplanowałam, że przeżyję go z pełnym zaangażowaniem – cokolwiek przyjdzie mi robić.

A TY z czym wchodzisz w Nowy  Rok? Masz postanowienia noworoczne czy raczej kontynuujesz swój plan działania?