Insta

Jak to jest  z tym insta czyli jak to jest z tym życiem prawdziwym? Wiecie czego mam dość? Słuchania tego jak to insta jest sztuczne. Ileż w nim fałszu. I, że pełen jest przekłamania i piękna, które nie występuje w życiu codziennym.  Tylko, że kto powiedział, że na insta pokazujemy prawdziwe życie? Że to co pokazujemy, co jest rodzajem naszego wyrazu na jakiś wybrany element naszego życia, jest całym naszym życiem 1:1. No kto?

A teraz inaczej? Kto szuka kont z brzydkimi zdjęciami? Ja nie. I z tego co się orientuję – nikt jakoś specjalnie w tym kierunku nie eksploruje insta. Chyba, że szukają obsady do Shameless. (notabene świetny serial – stary już ale jak ktoś nie widział to polecam). 

A wskażcie mi kogoś kto pokazuje całe swoje życie na insta. Argumenty osób zarzucających nieprawdziwość instagramowi dotyczą tego, że tak nie wygląda zwyczajne życie jak na zdjęciach i pokazując ładne zdjęcia, wystylizowane, przemyślane kompozycje to pokazywane jest kłamstwo. Więc jeżeli nie traktujemy insta jako dokumentacji naszego życia to chyba możemy trochę zaszaleć? Możemy pobawić się zdjęciami – bo do tego  chyba się to sprowadza?

Insta

To o co ta dyskusja? Ja szanuję mojego odbiorcę. Przy jednoczesnym uwzględnieniu tego na co mogę sobie pozwolić. Oczywiście, że chciałabym wyglądać jak modelka. (ale jeszcze nie zdecydowałam się jak która ) hee – więc jeżeli mogę dla estetyki coś poprawić – to jasne, że poprawiam. Jeszcze przy takiej dostępności filtrów.! I nie widzę w tym nic oburzającego. Wręcz przeciwnie – jeżeli mogę coś pokazać ładniej – to czemu nie. Ale to nie znaczy, że kogoś chcę oszukać, okłamać. Chociaż – powiem otwarcie – rola filtrów jest nieoceniona. Maluję się codziennie – nie by Was oszukać, że jestem ładniejsza niż w rzeczywistości – tylko by czuć się lepiej mogąc poprawić co się da.

I chyba to co chcę powiedzieć – to byśmy nie mylili życia realnego z wycinkiem życia pokazywanego on-line. Insta traktuję jako miejsce w którym wyrażam jakąś część siebie. Lubię rzeczy ładne i lubię się nimi otaczać. Stąd cenię sobie estetykę. I z tego powodu używam filtrów. Zresztą nie jestem odosobniona – i chyba takie upiększanie podbiło więcej serc. Ale nie zmienia to faktu, że w realnym życiu pozostaję sobą. Mam zmarszczki, cellulit, drugi podbródek – a może ich i więcej jest…? Kto by liczył….I to nie jest dowód na to, że nie akceptuję siebie. Że chcę pokazać kogoś kim nie jestem.

Insta

InstaCałą sobą jestem za tym, żebyśmy akceptowali siebie. Byli w zgodzie ze swoimi potrzebami. Nie ma nic piękniejszego niż kobieta, która uważa, ze jest piękna. I jest tego świadoma. Dla mnie robienie zdjęć okazało się rodzajem terapii. Bo zawsze uważałam się za zbyt brzydką by móc się fotografować . Dziś bawię się tym. Próbuję, testuję – i to jest w tym zabawne. Wszystko to piszę w momencie kiedy pracuję nad sobą i z każdym dniem kocham siebie bardziej. Bywają kroki w tył jednak trend jest taki, że posuwam się do przodu. Jest to nauka o tym co we mnie jest silną stroną ale też i nauka zaakceptowania słabości. Nie jesteśmy tylko ładni albo tylko brzydcy, tylko mądrzy albo tylko głupi. Tylko czy instagram jest miejscem do pokazania wszystkich naszych „ja”? 

Wiadomo, że mamy gorsze dni i to jest OK – ale pokazywanie najbrzydszej wersji siebie – bo takie bywamy- nie przemawia do mnie w kontekście insta. Tak samo jak kurczowe trzymanie się zdania – taka już jestem więc nic nie muszę ze sobą robić. Obserwuję jednak tendencję, że im bardziej lubimy siebie tym bardziej dbamy o siebie. I to tylko napędza dobre samopoczucie. Oczywiście (jak ze wszystkim) – nie przesadzamy w żadną stronę. To jest najlepsze i najzdrowsze dla KAŻDEGO. 

Moda na pokazywanie teraz ciał nieidealnych przez kobiety – jest dla mnie jak najbardziej ok. I wspieram wszystkie, które się na to decydują. Bo tu nie chodzi o kształty. Tylko o to jak to zostanie zaprezentowane i pokazane. Idealne kobiety można pokazać brzydko, realne kobiety można pokazać pięknie, śniadanie można zjeść na gazecie a można owsiankę pięknie przybrać owocami i udekorować stół. Swoją drogą nie cierpię owsianki :))) ale podziwiam przemyślany rozkład zmrożonych owoców. 

To my same decydujemy o tym czy jesteśmy piękne czy nie, czy żyjemy w pięknym świecie czy nie. Czy otaczamy się życzliwymi ludźmi czy nie.  I jestem pierwsza do głoszenia tezy,  że piękno nie oznacza idealności. Ze możemy być piękne w każdym rozmiarze, w każdych okolicznościach.  I możemy mieć piękne zdjęcia nie będąc idealnymi. Piękno jest w zadbaniu i zdrowiu. Możemy zjeść pięknie podane śniadanie. Zrobić przytulny klimat w naszym mieszkaniu. To gdzieś na końcu podnosi poprzeczkę naszej estetyki. Więc zdecydowanie jestem za tym, żeby żyć ładniej niż brzydziej – w każdym aspekcie naszego życia. Na insta też.

Insta


InstaInstaInsta InstaInsta