po 40-tce

Jak to jest z tym wiekiem? Metrykalny, biologiczny czy jednak taki na który się czujemy? A może zupełnie nie ma to znaczenia? Przecież wszystko jest takie względne – wiek może być też. Jak zatem to jest być po 40-tce?

W zamierzchłych czasach będąc na przełomie liceum i studiów wyobrażałam sobie, że w wieku 40 lat zacznę podsumowywać dorobek mojego życia. Lista sukcesów zawodowych będzie długa, rodzina duża, emerytura za pasem. Że to będzie moment, kiedy już czas zawodowy będzie chylił się ku końcowi a ja oddam się wszelkim zasłużonym przyjemnościom na które zapracowałam do 40-tki. Bo kto by jeszcze pracował po 40-tce??

Biorąc pod uwagę fakt, że jak bardzo odlegle nie cofnę się wstecz – pamiętam, że byłam na diecie. Już w przedszkolu ograniczano mi kaloryczność jak wołałam o dokładkę z kotleta. Później było tylko gorzej. Stąd w wizji  siebie w wieku 40 lat – uznałam, że to wystarczająco długi okres czasu by osiągnąć wymarzone ciało.

Pamiętam, że w tych zamierzchłych czasach napisałam wypracowanie z języka polskiego na temat pracy zawodowej w przyszłości i pisałam o tym, że zostałam maklerem giełdowym. Tak mi się wydawało, że ekonomia będzie słusznym kierunkiem dla mnie bo zapewni mi do 40-tki ogarnięcie życia zawodowego. Jednak o ekonomii miałam tak samo duże pojęcie jak o tym w jakim punkcie będę mając 40 lat.

40-lat widziałam jako czas kiedy  jest się w pełni i kwiecie wieku. Zdrowie jeszcze dopisuje, młodość w szczątkowej formie ale jeszcze jest, doświadczenie życiowe jest. Uznawałam to za czas do którego człowiek osiąga wszystko co jest mu dane osiągnąć. Potem już tylko konsumuje i zbiera żniwa dotychczasowego życia.

No tak miało być. 40-te urodziny miały być punktem szczytowym i otwierać czas schodzenia …..w dół, ze szczytu.

Otóż 40 lat minęło jak jeden dzień – jak ja teraz doceniam prawdziwość tych słów. I pomimo tego, że zupełnie minęłam się z wyobrażeniem o 40-tce to jedno mogę powiedzieć z pewnością. Życie zaczyna się w okolicy 40-tki i to jest dopiero początek tego co najlepsze☺.

Świadome, Celowe, Zdrowe, Pełne życie. Tak widzę je teraz. I moment w którym jestem faktycznie otwiera nowy rozdział mojego życia. Jednak nie rozdział powolnego wyhamowywania – a wręcz przeciwnie. Teraz dopiero dojrzałam do startu w nowe, w moje, w nieznane. I tylko nasłuchuję czego chcę, co mi potrzeba, co mnie uszczęśliwia, co jest dla mnie ważne.

U różnych osób ten moment przychodzi w różnym czasie. Jak widać ja od samego początku ustawiłam się na przełom w okolicach 40-tki. I tak się stało. Rozpoczynam dopiero teraz swoją karierę zawodową. Do tej pory błądziłam. Podążając ślepo za innymi wyprowadzałam się na manowce pełne rozczarowań, frustracji. I dziś ani myślę szykować się do spoczynku. Ja właśnie zaczynam przygodę dojrzałą i świadomą i prowadzę zupełnie nowy styl życia. Czy wystarczyło tylko doczekać 40-tki? Pewnie nie, bo główna siła drzemie w chęci rozwoju. A do tego myślę trzeba dojrzeć, trochę przeżyć. Dopiero wtedy zaczynają nas nurtować pytania – Po co żyjemy? Co mamy do zrobienia na tej ziemi. Mamy świadomość, że już coraz mniej czasu nam zostaje. I to jest w tym właśnie piękne. Już nie ma co marnować życia. Trzeba żyć.

Moje życie po 40-tce będzie miało zaopiekowane takie obszary jak:

  • zdrowie w tym ze szczególnym naciskiem na zdrowe odżywianie,
  • zdrowie, które pozwoli mi utrzymać jak najdłużej młodość. I absolutnie nie mówię tu o zaprzeczaniu naturze poprzez stosowanie rozwiązań z igłą i obstrzykiwaniem się,
  • umysł i dusza – dalsza praca nad sobą, ze sobą i życie w komitywie z tym kto zna mnie najlepiej, kto chce dla mnie tylko dobrze, kto zna moje pragnienia nawet te ukryte,
  • praca zawodowa – rozwijanie się w kierunku tego co chcę robić i w tym co odkryłam, że mnie naprawdę interesuje – czyli psychologia, rozwój osobisty, blogowanie.
  • szczęście – wśród rodziny i przyjaciół możliwe do osiągnięcia w towarzystwie tego co powyżej,

Oczywiście nie traktuję tych wcześniejszych lat poszukiwań za stracone. Nie byłabym w tym miejscu gdyby nie doświadczenie i często bolesna nauka życia. Patrząc na to wszystko naprawdę widzę, że miało to sens – by pokazać mi co jest dla mnie ważne, co było złudne, które rozwiązania nie są dla mnie. Dzięki temu jestem w stanie żyć szczęśliwie. Bo życie zaczyna się po 40-tce.

po 40-tce po 40-tce po 40-tce po 40-tce po 40-tce po 40-tce po 40-tce po 40-tce